wtorek, 5 kwietnia 2016

Jak wyglądałby jazzband AZS?



Studiowanie zarządzania na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie stało się idealnym pretekstem do tego, by zacząć udzielać się w organizacji studenckiej. Pasja do siatkówki, sportu i organizowania wydarzeń sprawiły, że wybrałam Akademicki Związek Sportowy. Mając za sobą 5 lat działalności w AZS UEK, organizowania Akademickich Mistrzostw Polski i studiowania kierunku Zarządzanie ze specjalnością marketingową, postanowiłam połączyć te trzy płaszczyzny swojego życia i poświęcić swoją pracę magisterską tematowi wizerunku Akademickiego Związku Sportowego. 




Jeśli masz ochotę razem ze mną spojrzeć na AZS z zupełnie innej strony – z tej marketingowej, to zachęcam do przeczytania poniższego tekstu. 




Czym jest wizerunek organizacji?


Zacznijmy od wyjaśnienia czym tak naprawdę jest wizerunek organizacji. Proponuję dowiedzieć się jaka jest definicja z literatury marketingowej. Oczywiście ilu ekspertów z branży - tyle definicji, dlatego wybrałam tylko jedną z nich. Anthony Davies wspomina, że:


 „Wizerunek, to wytwór umysłu odbiorcy wynikający z dedukcji opartej na dostępnych  przesłankach zarówno realnych, jak i wyobrażonych, uwarunkowanych wrażeniami, przekonaniami, ideami i emocjami.” 


Czyli w skrócie „wizerunek” traktujemy jako obraz, który tworzy się w umyśle odbiorcy na temat pewnego obiektu. W takim razie możemy to łatwo przenieść do realiów biznesowych i ująć wizerunek organizacji jako istniejące w jej otoczeniu wyobrażenie o niej. Jako głównych (ale nie jedynych) odbiorców z otoczenie traktujemy klientów. Ich odczucia są zazwyczaj intuicyjne, powiązane ze skojarzeniami, opiniami innych oraz cechami estetycznymi i wizualnymi. 


Obraz, który dana organizacja „wysyła” do odbiorców został nazwany „tożsamością firmy”. Należą do niej wszelkie składniki wizualne (identyfikacja wizualna), takie jak: symbol, logotyp, barwy, uniform pracowników, szyldy, papier firmowy, a nawet strony internetowe. Są to wszelkie elementy tworzące jeden spójny obrazek, dzięki któremu odbiorca zapamiętuje informacje związane z organizacją. Na tożsamość składają się również kultura, historia, misja i cele organizacji.


Budowanie wizerunku organizacji


Budowanie pozytywnego wizerunku jest bardzo ważną kwestią dla wszystkich organizacji, również dla tych z Trzeciego Sektora (fundacji,  stowarzyszeń i innych). Nie da się ukryć, że ich wizerunek jest często bardzo ważnym czynnikiem wpływającym bezpośrednio na poziom współpracy z partnerami, darczyńcami i sponsorami. Bo przecież to, jak odbierają nas (AZS) osoby z zewnątrz (uczestnicy, kibice, media) ma bezpośredni wpływ na to czy sponsorzy i partnerzy będą zainteresowani naszą ofertą sponsorską. 


Wizerunek staje się dla nas wartością. Wartością niematerialną, która niejednokrotnie bywa cenniejsza od czynników materialnych. W organizacjach non-profit, to właśnie opinia społeczeństwa, ich zaufanie i wiara w misję organizacyjną, sprawia, że mogą one funkcjonować dzięki pozyskanym funduszom i poszerzać zakres swoich działań. 

Fundamentem AZS są ludzie


Akademicki Związek Sportowy jest stowarzyszeniem, które działa według statutu. Opisane są tam cele stowarzyszenia, informacje na temat siedziby, członków, władz, jednostek i wszelkich spraw organizacyjnych.  Niczym nowym jest fakt, że fundamentem AZS są ludzie. Ci ludzie tworzą historię, teraźniejszość i przyszłość organizacji. No właśnie – tworzą. AZS ma bogatą tradycję, wiele osiągnięć sportowych i dużo dobrych perspektyw na przyszłość. Nie można zapomnieć o młodości, zapale i pomysłach jakie drzemią w osobach mających bezpośredni wpływ na funkcjonowanie AZS. Tworzenie podstaw w każdej kwestii pozwoli na podążanie tymi samymi ścieżkami.

Opinie właśnie tych osób - działaczy, którzy tworzą organizację AZS były przedmiotem moich badań. Chciałam dowiedzieć się jak z ich perspektywy wygląda wizerunek AZS jako całej organizacji,  czy jest on spójny oraz chciałam ocenić ich poziom świadomości wizerunkowej.  Bezpośrednie wyniki badań postaram się pokrótce przedstawić w drugiej części artykułu. 

Jak taka duża organizacja jak AZS może utrzymać spójny wizerunek?


To zadanie nie jest proste. Tak naprawdę, ile jest jednostek organizacyjnych AZS - tyle powstaje pomysłów na promocję. Bez wspólnej podstawy, wspólnego celu wizerunkowego będzie bardzo trudno osiągnąć  spójność, która jest niezbędna do polepszenia wizerunku. 


Najlepszym przykładem z życia są banki i ich oddziały. Ile miast tyle oddziałów PKO, prawda? A jednak! Jakimś cudem wszyscy wiemy gdzie się kierować. Bo przecież zawsze widzimy taki sam szyld. Wchodząc do banku wiemy, że pani kasjerka w Częstochowie będzie ubrana tak samo jak pani kasjerka w Szczecinie. Każdy oddział będzie miał te same usługi i standardy. Będąc w budynku każda ściana, szklanka i długopis nie pozwolą nam zapomnieć  w którym banku mamy otwarte konto.  Taka jest siła systemu wspólnej identyfikacji wizualnej. Tak samo jest z  restauracjami McDonald’s – każdy wie, że cheeseburger z Maca jest takim samym cheeseburgerem (przynajmniej) w całej Polsce. Oczywiście wszystko zależy również od osób, które nas obsłużą i pozostawią w naszej głowie dobre albo złe wspomnienie.  Nie, teraz nie chodzi mi o to, by AZS stał się korporacją, by wszystko było odgórnie narzucone i by nie było przestrzeni do indywidualnych pomysłów. Bynajmniej. Przecież AZS to organizacja studencka, w której studenci rozwijają swoje umiejętności. Wystarczy fakt ich inspirowania  się dobrymi praktykami ze świata biznesu. Mając wspólną misję, wspólne cele, których każdy klub będzie się trzymać będzie można stworzyć organizację o spójnych wartościach.


Czasami trzeba zobaczyć na organizację non-profit bardziej z perspektywy biznesowej. Z tej  z której patrzy sponsor. Głównie skłaniam się ku traktowaniu  „Akademickiego Związku Sportowego” jak markę usługodawcy, a „Akademickie Mistrzostwa Polski” jako jego produkt. 

Akademickie Mistrzostwa Polski jako produkt


Już pierwsze kroki w marketingu nauczą Cię, że usługa to też produkt. Tylko trochę taki mniej namacalny. Jeśli popatrzymy na AZS właśnie z tej perspektywy, to Akademickie Mistrzostwa Polski należy traktować jak usługę. Tworzymy przecież wydarzenia (turnieje) z pewną strukturą (system zgłoszeń, komunikacji), które mają swoich klientów (uczestników), są oni określeni (np. wiekowo, demograficznie i chociażby ze względu na zainteresowania). Patrzenie na AMP z tej perspektywy otwiera większe pole manewru. Każdy szczegół związany z organizowanym wydarzeniem ma później wpływ na to jak ci „klienci” będą wspominać ich AMPy, co przekażą swoim kolegom i koleżankom, co wpłynie na opinię społeczną, a co w konsekwencji, jak kula śnieżna, wpłynie na obraz całego AZS. Taka kolej rzeczy dotyczy każdej z czynności wykonywanej pod skrzydłami gryfa AZS.


Co ma wspólnego AZS i jazzband?


Jazz przez niektórych kojarzony jest z „zorganizowanym chaosem”. Jeden temat, znany wszystkim członkom bandu, który jest powtarzany i staje się bazą dla całego utworu, pozwala na późniejsze improwizacje. Każdy z muzyków jest inny, ma inną fantazję w głowię i w momencie kiedy dochodzi do improwizacji  każdy po kolei tworzy swoją własną wersję fragmentu utworu. Dzięki wewnętrznemu porozumieniu muzyków to wszystko potrafi współgrać. Normalnie powstałby z tego chaos, ale magia jazzu doprowadza do tego, że tworzy się harmonia. Przyznaję, jest to zagmatwana analiza, ale uważam, że jest warta zauważenia.  Po przeanalizowaniu wyników swoich badań magisterskich nie jestem w stanie powiedzieć czy jazzband AZSu mógłby doprowadzić do takiej harmonii. Oczywiście dowolność  indywidualnej działalności klubów zawsze powinna być możliwa, ale warto zadbać o podstawy wiążące organizację. Mimo to cieszy mnie fakt, że duża część badanych kojarzy markę „Akademicki Związek Sportowy” najbardziej  z: tradycją, aktywnością i wspólną pasją. Te trzy wartości powinny być podtrzymywane. 


Trzy kluczowe słowa: podstawa, porozumienie, harmonia. Tak niewiele a tak wiele! 

INSPIRACJA



Jak to mówią  „pozdro dla kumatych”;)



Autor: Karolina Zarazka
foto: depositphotos.com

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Fotograf społecznościowy cz. I






Większość z nas dysponuje aparatem fotograficznym, bądź jego protezą wbudowaną w smartfony, tablety itp. Korzystamy z tego narzędzia głównie dla celów prywatnych. Działa jednak także coraz szersza grupa pełniąca rolę nadwornych fotografów w klubach, organizacjach. Osoby te często tworzą galerie wydarzeń wg własnego spojrzenia, mniemania. Czasem bez żadnej korekty publikują w imieniu organizacji na oficjalnych stronach społecznościowych.

Dobrze przygotowane zdjęcia i galerie zazwyczaj stanowią ciekawe uzupełnienie relacji z naszych wydarzeń. Bywa jednak, że zamiast uatrakcyjnić przekaz, duże i często nieselekcjonowane zbiory zdjęć zapychają stronę, stanowiąc barierę nie do przejścia nawet dla osób, które były żywo zaangażowane w udział i organizację imprezy.
 
Oto kilka bolących zjawisk
 
1. Zbyt wielkie galerie
Z pewnością są osoby, które poszukują po wydarzeniu własnego zdjęcia. Jeśli będą zmuszone do przeglądania galerii złożonej z kilkuset zdjęć obejmujących kilkudniową rywalizację mogą nie dotrzeć do mety.

Ułatwmy im społecznościowe życie,  poprzez dzielenie na odrębne galerie używając różnych filtrów: wg dnia rozgrywania zawodów, wg dyscypliny, wg tematu (część sportowa, część integracyjna, dekoracja), wg nazwy drużyn.


2. Mało atrakcyjne zdjęcia
Wszystkim zależy na czasie, każdy szybko czeka na informacje i zamieszczone zdjęcia. Warto jednak tak przygotować swój warsztat aby znaleźć czas na: selekcję zdjęć, podstawową obróbkę, tematyczny porządek pozwalający na podzielenie galerii.


3. Zbyt wiele prywaty
Czasem widać na stronach zbyt dużą zażyłość osoby fotografującej z daną ekipą lub tylko samymi organizatorami. Wpływa to na wprowadzenie niezdrowych dysproporcji w galeriach zdjęć np. więcej zdjęć grupy organizacyjnej niż samej rywalizacji i uczestników. Pamiętajmy dla kogo działamy.


4. Jednoplanowe spojrzenie na zdjęcia
Atrakcyjna zawodniczka, uśmiechnięty zawodnik, wspaniała sylwetka, pozytywny zespół, długo wyczekiwane ujęcie z dynamicznej akcji, znana postać która pojawiła się na obiekcie – tym z pewnością chcemy się podzielić, pochwalić w galerii. Spójrzmy jednak przy okazji czy równie atrakcyjne okazało się tło. Krzywo powieszona flaga, zerwany baner, porozrzucane butelki, brudna ściana itp. mogą spowodować, że zdjęcie mocno straci na atrakcyjności a przekaz okaże się odwrotny od zamierzonego z punktu widzenia organizatora.


"Świat mediów społecznościowych elastycznie omija zasady zdjęciowej kultury" 



5. Czy na pewno chcę być na tym zdjęciu?
Świat mediów społecznościowych elastycznie omija zasady zdjęciowej kultury. Wizerunek wielu osób trafia bez pytania na różne strony tematyczne. Warto pamiętać że oświadczenie o wyrażeniu zgody na wykorzystanie wizerunku uczestnika podczas zawodów nie powinno być traktowane jak pozwolenie na swobodną publikację dowolnych ujęć. Warto traktować je, jako zobowiązanie do ukazywania danej osoby w jak najlepszym świetle, szczególnie w przypadku gdy zamieszczamy zdjęcia indywidualne, portretowe.  


"Nie wrzucam żadnego zdjęcia, którego sam mógłbym się wstydzić gdybym na nim widniał. Do tego warto uzbroić się w bardzo ważny element będący naturalną aplikacją do dowolnego aparatu fotograficznego – poczucie obciachu" 


7. Zbyt nachalny znak wodny autora na zdjęciu
Oglądamy często galerie zdjęć opatrzone znakiem wodnym autora. Takie naznaczenie nie zawsze działa korzystnie zarówno dla samego zdjęcia jak i jego wykonawcy, szczególnie jeśli sam symbol nic nie mówi odbiorcy. Troska o prawa autorskie z pewnością wskazana w przypadku profesjonalnych zdjęć, amatorom powinno wg mnie wystarczyć wskazanie autorstwa w opisie pod fotografią.


8. Zdjęcia nieadekwatne do poziomu organizacji jaką reprezentuję
Warto pamiętać, że  zamieszczanie zdjęć na stronie danego, szanującego się klubu w mediach społecznościowych stanowi także wyraz jego oficjalnego reprezentowania. Jeśli relacja dot. zawodów sportowych, gali wręczenia nagród, czy też prezentacji drużyny pamiętajmy o podtrzymaniu dobrego wizerunku i zachowaniu oficjalnego tonu. Pakiet interesujących ujęć z części towarzyszącej z "małym jasnym" i "koleżanką szklanką" w rolach głównych pozostawmy do decyzji i zamieszczanie przez samych uczestników na ich prywatnych, niepublicznych profilach.  


9. Zdjęcia o niczym
Fragment dziurawego buta, zamazane twarze, niewyraźne zdjęcia z rozgrzewki, ziewający kibic, zawodnicy biegnący bez piłki itp. Szanujmy odbiorcę i jego czas jaki poświęca na przeglądanie zdjęć. Zamieszczajmy to co najlepsze, najciekawsze. Lepszych dziesięć dobrych zdjęć niż sto byle jakich i mówiących o niczym. 


NADRZĘDNA ZASADA: nie wrzucam żadnego zdjęcia, którego sam mógłbym się wstydzić gdybym na nim widniał. Do tego dodajmy bardzo ważny element stanowiący bezpłatną aplikację do dowolnego aparatu fotograficznego – aktualizowane na co dzień poczucie obciachu. 

c.d.n.

Tekst: Mariusz Walczak
Foto ze zbiorów archiwalnych: Ewa Milun-Walczak

czwartek, 26 listopada 2015

Akademia Liderów AZS





Każda sprawnie działająca organizacja potrzebuje struktur. Poza zwykłymi członkami muszą być również ludzie zarządzający, którzy biorą odpowiedzialność, podejmują decyzję, wdrażają nowe pomysły, dbają o transparentność, starają się budować zgrany zespół itd. W Akademickim Związku Sportowym te osoby określa się mianem: Liderzy AZS. Takich kompetentnych działaczy nie znajduje się w lesie i nie kupuje w sklepie. Jak to w życiu, potrzeba szkolenia. Dlatego w dniach 12-15 listopada br. w Wilkasach odbyła się Akademia Liderów AZS, w której brałem udział, jako osoba spoza środowiska. Była to druga edycja tego przedsięwzięcia. Hasło przewodnie wzbudzało apetyt. Brzmiało: „Twój dobry przepis na działanie”. Oto moich kilka wrażeń z wyjazdu.

Do pięknych Mazur docieraliśmy z różnych stron i na różne sposoby. Łącznie ponad 50 uczestników. Pierwsza moja refleksja na tym wyjeździe dotyczyła ośrodka, w którym zamieszkaliśmy. Mogę to miejsce polecić bez żadnych wątpliwości. Lokalizacja, wyposażenie, wyżywienie, wszystko super. Nie będę rozwijał tego szerzej. Przekonajcie się osobiście odwiedzając AZS Wilkasy.

Początek szkolenia polegał na wzajemnym zapoznaniu i omówieniu aktualnej działalności AZS-u. To dobry czas, by oswoić się z otoczeniem. Zgodnie z planem każdy wieczór mogliśmy spędzić na rozgrywkach sportowych i integracji. Do dyspozycji mieliśmy sporo atrakcji. Tu zaznaczę następny wniosek z wyjazdu - możliwość poznania konkretnych ludzi z własnymi pasjami, pomysłami. To jeden z największych plusów Akademii. 

"Akademia Liderów to możliwość czerpania ciekawej i przydatnej wiedzy, nawet dla kogoś niezaangażowanego w struktury"


Od piątku ruszyliśmy intensywniej z tematyką. W moim odczuciu wszystkie konferencje i warsztaty można podzielić na dwa rodzaje. Jedne merytorycznie związane ściśle z poczynaniami w AZS-ie. Te prowadzone były przez doświadczonych w środowisku działaczy. Mogłem posłuchać o tym jak jest skonstruowany AZS, jak zorganizować imprezę sportową na przykładzie już realizowanych, o co chodzi w AMP i AMŚ. Ten drugi rodzaj zajęć dotyczył różnych kwestii bardzo przydatnych w pracy na rzecz Związku.


Z mojej perspektywy warto było zaangażować się intelektualnie we wszystkie punkty programu. Akademia Liderów to możliwość czerpania ciekawej i przydatnej wiedzy, nawet dla kogoś niezaangażowanego w struktury. Prelegentów było wielu, ale żaden nie śmiał mówić o Team Building przy Macieju. Taki sucharek wtrącam, by zaznaczyć, że mogliśmy uczyć się od specjalistów w swoich dziedzinach. Tematyka wystąpień publicznych prowadzona przez Annę Butrym, cieszyła się dużym zainteresowaniem. Podobnie warsztaty dotyczące kontaktu z mediami Grzegorza Cendrowskiego i dyrygowana przez wspomnianego już Macieja Chudkiewicza sztuka budowania zespołu i tworzenia relacji.

W niedzielę przyszedł czas na zakończenie. Daję plus dla organizatorów za wstępne podsumowanie i zapowiedź ankiet ewaluacyjnych. Uważam to za przejaw zdrowego, krytycznego podejścia. 



W praktyce ów wyjazd ma służyć przygotowaniu nowych liderów do podjęcia ważnych działań na rzecz AZS-u. Jako osoba nie do końca wtajemniczona pewnie nie wiem o wszystkich obszarach tej działalności. W każdym razie uważam, że spędziłem czas w bardzo pożyteczny sposób, że wiele się dowiedziałem, że spotkałem niesamowitych ludzi, że z chęcią przekonam kogoś do wyjazdu na następną edycję. 


Tekst: Tomasz Wroński
Foto: Michał Wencek