poniedziałek, 28 listopada 2011

Orła wywinąć


Ciężko oprzeć się wrażeniu, że w ostatnich tygodniach Polacy poczuli się jak Adamiak i Adamiakowa z popularnej reklamy i żywo zaczęli interesować tym jaki znak narodowy znajdzie się na ich reprezentacyjnych koszulkach. W ślad za konferencją prasową, podczas której zaprezentowano nowe koszulki drużyny narodowej od razu zawrzał blog Jerzego Dudka i fora internetowe. Następnie byliśmy świadkami manifestacyjnie opustoszałych trybun podczas meczu z Węgrami, a do dzisiaj sprawę komentują wszyscy mniej lub bardziej związani z tematem eksperci. Swoje trzy grosze dodali już byli piłkarze kadry, olimpijczycy z innych dyscyplin, a nawet sam premier … Milczeli tylko Ci, którzy mają założyć owe koszulki czyli piłkarze.

Trudno jest zachować obiektywizm w tej sprawie, ale śledząc wypowiedzi zarówno osób z PZPN jak i wszystkich ich adwersarzy, nasunęło mi się kilka spostrzeżeń, które być może będą postawą do dyskusji w szerszym aspekcie zmian wizerunkowych.

 

DOBRZE JEST JAK JEST

Zacznijmy od strony emocjonalnej. Po pierwsze jak widać po reakcji społecznej orzeł biały jest nietykalny i każdy zamach na jego wizerunek wzbudzi powstanie. Czy jednak jesteśmy aż takimi patriotami na co dzień? Nie widać tego, patrząc na frekwencję przy kolejnych wyborach władz państwowych. Honor trzeba tu oddać kibicom, którzy barwy biało-czerwone godnie prezentują na wszystkich halach sportowych świata. Można by się pokusić jednak o stwierdzenie, że najmocniej bronimy swojej tożsamości wtedy, gdy ktoś próbuje ją zaatakować. Tym bardziej niefortunny okazał się dla PZPN okres prezentacji nowych koszulek. W momencie gdy wszyscy stawiali flagi na maszt, okazało się że orła zabraknie na reprezentacyjnych koszulkach. No może nie do końca. Będzie, ale nie orzeł bielik, tylko taki nowoczesny „piłko-ptak” (jak został nazwany przez jednego z komentatorów).  Czy to faktycznie nie zamach? Sądząc po reakcji społeczności piłkarskiej chyba zamach, więc i reakcja obronna, zakorzeniona w sercach.

Drugą kwestią jest tutaj przywiązanie do tradycji. Choć prawie wszyscy chcemy być nowocześni i śmiało korzystamy z wszystkich dobrodziejstw rewolucji techniczno-kulturalnej, to generalnie nie lubimy zmian i okresów przejściowych. Najpopularniejszy bodajże na świecie portal społecznościowy Facebook, będący wręcz wyznacznikiem trendów nowoczesnego internetu, stał się ostatnio ofiarą własnej popularności. Zapowiedzieli oni w sierpniu 2011r. premierę nowego interfejsu profilów użytkownika, niespotykaną do tej pory w żadnych serwisach społecznościowych. Jednak od tego czasu, data premiery była przekładana już co najmniej trzykrotnie … i dziś nikt tak naprawdę nie wie kiedy się ona odbędzie. Dlaczego? Powód jest prosty, z badań przeprowadzonych wśród użytkowników wynika, że najchętniej nie dokonywali by oni w najbliższym czasie żadnych zmian w serwisie. O ile mnie pamięć nie myli ostatnia, być może nieco skromniejsza zmiana wyglądu Facebooka przeprowadzona w grudniu 2010r. spotkała się również z negatywnymi komentarzami użytkowników ... trwały one w porywach tydzień i co więcej dziś wszyscy bronią  tego właśnie szablonu.

HERB CZY LOGO?

Spójrzmy przez chwilę na nowy logotyp PZPN w oderwaniu od koszulek reprezentacji. Czy związek zrobił źle, że porozumiał się z grafikami i ekspertami public relations, przeprowadził stosowne badania opinii publicznej i w końcu wprowadził nowoczesny logotyp zamiast wysłużonego znaku? Myślę, że nie. Zgadzam się również z argumentem, że nie ma to lepszego czasu niż okres przed Euro 2012. Jedynym błędem związku był fakt, że zdecydował się on użyć logotypu na koszulkach zamiast godła … bez dokładnej konsultacji nawet we własnych kręgach, nie mówiąc o kibicach. Niemniej słuchając wypowiedzi w mediach można wywnioskować, że wszyscy w bardzo emocjonalny sposób próbują w tej chwili zdyskredytować nowy znak, próbując odbić się niejako za Orła. Szkoda tu z pewnością nieco zmarnowanej szansy na budowę nowoczesnego wizerunku PZPN, choć samo logo z pewnością nie zmieni pewnych zaniedbań strukturalnych samego związku.

Rozwój relacji między herbami a nowoczesnymi logotypami możemy w ostatnich latach obserwować również na innych polach. Najlepszym przykładem są tutaj miasta i województwa. Większość dużych miast w Polsce jak choćby Katowice, Poznań czy Wrocław rozdziela dzisiaj stosowanie nawiązujących do tradycji herbów od nowoczesnych logotypów. Herby stosowane są w budynkach administracyjnych, oficjalnej korespondencji czy podczas uroczystych wydarzeń, zaś logotypy w bezpośredniej komunikacji z otoczeniem zewnętrznym, na stronach internetowych, billboardach i pozostałych materiałach promocyjnych. Stosowanie takiej dualnej komunikacji jest w Polsce dość nowatorskim rozwiązaniem, które ma swoich zwolenników jak i zagorzałych przeciwników. Tak więc i tu nie ma zasady i tak oto np. Warszawa stworzyła nowy system identyfikacji wizualnej miasta w oparciu o tradycyjny herb z drobnymi modyfikacjami. Również w argumentach przytaczanych przez PZPN, dało się wyczuć inspirację powyższymi przykładami. Zakładam, że chcieli oddzielić orła od kontraktów i sfery biznesowej … niestety przypadkiem oddzielili go również od kibiców. Jestem niezmiernie ciekaw ostatecznych decyzji w tej sprawie, gdyż sprawa jak widać jest mocno precedensowa, a jej wynik może wytyczyć kierunek przyszłych zmian w kreowaniu wizerunku polskiego sportu.

MŁODSZY BRAT ORŁA

A teraz zastanówmy się jak sprawa wygląda na naszym rodzimym podwórku. Akademicki Związek Sportowy używa wszak również herbu z gryfem w roli głównej. Nie sposób nie zauważyć tutaj nawiązania do herbu państwowego chociażby w roli głównego bohatera czy kształcie tarczy. Zapewne jest to jeden z czynników, dla których od kilkudziesięciu lat temat wizerunku Gryfa i szerzej pojęty system identyfikacji wizualnej AZS są tematem tabu. Nie przedstawiono jak do tej pory żadnego kierunku zmian ani modelu systematyzacji  wizualnego wizerunku AZS. Dobrą szansą na to jest wielkie wydarzenie w historii danego związku. Tak jak Euro 2012 w przypadku PZPN, tak dla AZS-u największym wydarzeniem ostatniej dekady było z pewnością 100-lecie związku w Polsce. Można powiedzieć, że wtedy problem ominęliśmy przez dodanie wstęgi, która po roku zniknęła i zostało po staremu …
A czy możemy coś zmienić? Po pierwsze sam Gryf AZS od momentu swojego powstania zmieniał się w kilku aspektach. Mało kto wie, że był okres przed II wojną światową, kiedy stosowany był w herbie szyk liter „AZS”, zamiast obecnego „ASZ”. Również sam orzeł nieco ewoluował od pierwszej wersji Williama Hanneberga z 1922 r. W między czasie zyskał bardziej opływowe kształty, zaliczył epizod w wersji 3D, a czasem funkcjonuje w wersji bez tarczy. Do chwili obecnej część klubów w Polsce używa lekko zmodyfikowanych wersji gryfa. Nasz statut określa, że „godłem AZS jest biały gryf na zielonym polu” jak również to, że „jednostki organizacyjne AZS mogą przyjmować inne barwy” . Przyznacie, że daje to szerokie pole do interpretacji. 

Czy chcemy coś zmienić? Jak widać w każdym środowisku, w każdym klubie a nawet w głowach poszczególnych działaczy istnieje własna wizja gryfa - chęć unowocześniania lub uczynienia go bliższym danym realiom. Wystarczy zrobić szybki przegląd AZeteSowych stron internetowych, profilów na Facebooku czy plakatów przygotowywanych na imprezy ogólnopolskie. Każdy z nas na swój sposób próbuje zbratać poczciwego gryfa z własnym miastem, uczelnią czy daną dyscypliną sportu. Samemu zdarza mi się tworzyć kolejne wcielenia gryfika czy nawet całe komiksy z nim związane na potrzeby danych zawodów … Jeśli podejdziemy do sprawy rozsądnie, takie wariacje nie muszą oznaczać nic złego. Przykładem tego może być Google i jego tzw. „doodle” czyli modyfikacje logo Google na specjalne okazje, które z pewnością widzieliście przeszukując zasoby internetu.  Musimy jednak uważać, by po drodze nie zgubić naszej wspólnej tożsamości, z którą się chcemy przecież identyfikować w skali ogólnokrajowej.
Dlaczego dokonujemy tych zmian? Tu dochodzimy do sedna sprawy. Widzę tu trzy możliwe problemy do rozważenia: 

  • obecna wersja herbu nie odpowiada współczesnym potrzebom promocji związku, 
  • brak jest nowoczesnego logotypu (logotypów?) który by uzupełniał tradycyjny herb, 
  • brakuje tzw. księgi znaku czyli dokładnych wytycznych dla stosowania znaku przez poszczególne jednostki, które zaspokajałyby zarówno ich potrzeby jak i spójność znaku.

Po pierwsze obecnie każda organizacja związana z AZS używa herbu z gryfem w dowolnej konfiguracji kolorystycznej oraz dowolnego połączenia go nazwą danej jednostki. Część z organizacji w związku z tym w ogóle rezygnuje z dodawania nazw czy doboru kolorów zostając przy tradycyjnym gryfie. Inne z kolei dodają je wg własnego uznania to w postaci nazwy, to dodatkowego logo. Rodzi to oczywiste konsekwencje percepcyjne dla osoby, która dopiero buduje w swojej świadomości wizerunek AZS. Nie jest ona w stanie bez zgłębienia tematu odróżnić strony internetowej, profilu społecznościowego czy informacji nadanej przez Zarząd Główny, Organizację Środowiskową czy też konkretny Klub Uczelniany AZS. Czy gdyby nasz gryf szedł w parze z eleganckim jednolitym w szerszej skali logotypem nazywającym daną jednostkę nie byłby od razu bardziej czytelny dla przeciętnego respondenta? 

Po drugie mamy kwestię kolorów, która burzy niestety wszelkie prawa logiki. Gdyby tak spojrzeć na mapę i zacząć zgłębiać kolorystykę herbów poszczególnych jednostek to na pierwszy rzut oka zauważymy pewne prawidłowości. W poszczególnych rejonach organizacje środowiskowe mają swoje tradycyjne kolory, stosowane od kilkudziesięciu lat. Wszystko wydaje się w porządku … ale, jak przyjrzymy się bliżej to okazuje się, że kluby uczelniane w tych regionach już niekoniecznie używają tych samych kolorów, więc pierwsza prawidłowość upada. Idąc dalej, kolory te, choć utarte pewną tradycją, nie są w żaden sposób określone ani odgórnie, ani przez większość organizacji, które je stosuje … I tak obecnie bliżej niezwiązany z grafiką student jest w stanie stwierdzić, że AZS stosuje w Polsce w swoich herbach ok. kilkudziesięciu odcieni czerwonego i tyleż samo niebieskiego, czy zielonego.

DO DZIEŁA

Dla niektórych te kwestie mogą wydawać się szczegółami … ale to właśnie te szczegóły wpływają na to jak postrzegany jest Akademicki Związek Sportowy przez nasze otoczenie. Dlatego część ludzi uporczywie utożsamia AZS i AWF jako jedną organizację, a inni patrząc na nasz herb nie potrafią za nic w świecie rozszyfrować tych trzech znamienitych dla nas liter.

Nasza historia i wszystkie symbole z nią związane są głęboko zakorzenione w sercach każdego członka Akademickiego Związku Sportowego. Tworzą one naszą tożsamość i bez nich musielibyśmy od nowa budować ponad 100-letnią tradycję. Nie pozwólmy jednak ulec pokusie spoczęcia na laurach. 

Organizacja by żyć musi się zmieniać i ewoluować. Odbiciem tych wewnętrznych zmian powinna być szeroko pojęta kultura organizacyjna i spójny system identyfikacji wizualnej. Tak więc patrzę i pytam: czyżby rzeczywiście nic nie zmieniło się w naszej organizacji przez ostatnie parędziesiąt lat?

Pisząc ten tekst chciałem was zmotywować do dyskusji. Byście nie milczeli w temacie własnego wizerunku tak jak nasi piłkarze, bo nie obowiązują was przecież żadne kontrakty ani odgórne ustalenia. To wasze inicjatywy tworzą dzisiaj AZS i to Wasz głos powinien tworzyć również jego wizerunek. Bez tego nie ruszymy z miejsca i za kilkanaście lat sami będziemy siebie pytać czym właściwie jest ten AZS … ?

Autor: Michał Walusza

2 komentarze:

  1. Dobrze powiedziane. Przydałoby się trochę usystematyzować naszego Gryfa. Jestem zdecydowanie przeciwny narzuceniu wszystkim jednej wersji gdyż mamy wiele udanych wariancji Gryfa które zgrabnie wtapiają się w klub uczelniany (przykładowo WUM, SGGW). Jednak porządek jakiś musi być nie mówiąc o jednolitym "wyglądzie" w księdzie znaku czego niestety jeszcze nie ma.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ja zacząłem pisać komentarz. I jak zacząłem to wyszedł trochę długi i z paroma rozgałęzieniami. W całości jest dostępna tu: http://fradipoland.wordpress.com/2011/11/28/orzel-wyladowal-czyli-w-odpowiedzi-na-cafe-azs-orla-wywinac/

    OdpowiedzUsuń na zawsze